Jak wybrać djembe
Djembe to zachodnioafrykański bęben ręczny, na którym pierwszy rytm zagrasz zaraz po rozpakowaniu. Przechodzimy przez cztery decyzje, które przesądzają o cenie i o brzmieniu: rozmiar, naciąg, materiał korpusu i sposób strojenia.
Djembe to jeden z niewielu instrumentów, na których zagrasz coś sensownego w pięć minut od rozpakowania, a jednocześnie można się na nim rozwijać całymi latami. Nie potrzebuje wzmacniacza, kabla ani gniazdka, wystarczy krzesło i dwie ręce, a głośnością spokojnie przekrzyczy gitarę akustyczną. Właśnie dlatego widać go na obozach, w kręgach bębniarskich, na próbach kapel folkowych i w salonach ludzi, którzy wracają do muzyki po piętnastu latach przerwy.
Problem pojawia się w chwili, gdy otworzysz ofertę djembe i zobaczysz, że dwa bębny tej samej wielkości potrafią różnić się ceną pięciokrotnie. Nie stoi za tym marketing, tylko cztery konkretne rzeczy, o których musisz zdecydować: jaki rozmiar, jaki naciąg, z czego korpus i jak się stroi. Przejdziemy przez nie dokładnie w tej kolejności, bo w takiej samej rozwiązuje je człowiek stojący w sklepie. Na koniec dorzucimy konkretne modele, akcesoria, które naprawdę się opłacają, i kilka rad, dzięki którym bęben posłuży ci latami.
Problem pojawia się w chwili, gdy otworzysz ofertę djembe i zobaczysz, że dwa bębny tej samej wielkości potrafią różnić się ceną pięciokrotnie. Nie stoi za tym marketing, tylko cztery konkretne rzeczy, o których musisz zdecydować: jaki rozmiar, jaki naciąg, z czego korpus i jak się stroi. Przejdziemy przez nie dokładnie w tej kolejności, bo w takiej samej rozwiązuje je człowiek stojący w sklepie. Na koniec dorzucimy konkretne modele, akcesoria, które naprawdę się opłacają, i kilka rad, dzięki którym bęben posłuży ci latami.
Dlaczego tak mały bęben jest tak głośny
Djembe pochodzi z Afryki Zachodniej, z terenów dzisiejszego Mali, Gwinei i Senegalu, gdzie przez stulecia wycinano je z jednego kawałka twardego drewna i naciągano na nie kozią skórę. Cała tajemnica tkwi w kształcie. Korpus ma u góry szeroki kocioł, w środku zwęża się w nogę, a ku ziemi znów się rozszerza, więc powietrze w środku przyspiesza i wylatuje dolnym otworem. Działa to podobnie jak megafon, tylko zamiast głosu porusza je uderzenie dłoni.
Z tego wynika też, jak się na djembe siedzi. Bęben trzymasz między kolanami lekko pochylony do przodu, żeby dolnego otworu nic nie zasłaniało, i to cała filozofia. Gdy postawisz go płasko na podłodze, straci mniej więcej połowę głośności, a to najczęstszy błąd ludzi, którzy kupili instrument, nie widząc nigdy nikogo grającego na żywo. Jeśli nie chcesz siedzieć, są statywy do djembe, które podniosą go za ciebie.
Z tego wynika też, jak się na djembe siedzi. Bęben trzymasz między kolanami lekko pochylony do przodu, żeby dolnego otworu nic nie zasłaniało, i to cała filozofia. Gdy postawisz go płasko na podłodze, straci mniej więcej połowę głośności, a to najczęstszy błąd ludzi, którzy kupili instrument, nie widząc nigdy nikogo grającego na żywo. Jeśli nie chcesz siedzieć, są statywy do djembe, które podniosą go za ciebie.
Trzy uderzenia, których nauczysz się najpierw
Zanim zaczniesz porównywać modele, warto wiedzieć, co właściwie będziesz na nich robić, bo to właśnie przesądza, czego potrzebujesz od bębna. Gra na djembe opiera się na trzech uderzeniach. Bass grasz całą dłonią na środek naciągu i brzmi głęboko i miękko. Tone uzyskasz złączonymi palcami tuż przy krawędzi, odrywając rękę zaraz po uderzeniu, i to ten czysty, śpiewny dźwięk. Slap to ostry trzask przy krawędzi, grany rozluźnionymi palcami, i większości ludzi zajmuje najwięcej czasu, zanim zabrzmi czysto.
I właśnie na slapie słychać różnicę między tanim a dobrym bębnem, bo cienki naciąg albo poluzowane sznury po prostu tego uderzenia ci nie dadzą, choćbyś się rozdwoił. Jeśli więc wybierasz pierwsze djembe i chcesz przy nim wytrwać dłużej niż jedno lato, pomiń najtańszą półkę. To cały powód, dla którego warto przejść te cztery decyzje porządnie.
I właśnie na slapie słychać różnicę między tanim a dobrym bębnem, bo cienki naciąg albo poluzowane sznury po prostu tego uderzenia ci nie dadzą, choćbyś się rozdwoił. Jeśli więc wybierasz pierwsze djembe i chcesz przy nim wytrwać dłużej niż jedno lato, pomiń najtańszą półkę. To cały powód, dla którego warto przejść te cztery decyzje porządnie.

Pierwsza decyzja: rozmiar
Wielkość djembe podaje się średnicą naciągu w calach i wysokością w centymetrach, przy czym obie liczby są powiązane, więc wystarczy zapamiętać jedną. Dorosły gracz średniej postury najwygodniej siada do bębna z dwunastocalowym naciągiem i wysokością około sześćdziesięciu centymetrów, a właśnie w tym rozmiarze znajdziesz też najszerszy wybór modeli.
Jeśli mierzysz więcej niż metr osiemdziesiąt, weź raczej trzynaście albo czternaście cali i wysokość sześćdziesiąt pięć centymetrów, inaczej będziesz się przy graniu garbić i po pół godzinie rozboli cię plecy. Dziesięciocalowe bębny pasują nastolatkom, do grania na stojąco z pasem i każdemu, kto instrument często nosi, czy to do szkoły, czy na próbę.
Osiem cali i mniej należy do dzieci i tam warto zajrzeć też do perkusji dziecięcej, gdzie znajdziesz całe zestawy i mniejsze bębenki ręczne. Przy dzieciach ważniejsze jest, żeby bęben nie był za wysoki i żeby dziecko sięgało nogami do podłogi, niż żeby był głośny.
Jeśli mierzysz więcej niż metr osiemdziesiąt, weź raczej trzynaście albo czternaście cali i wysokość sześćdziesiąt pięć centymetrów, inaczej będziesz się przy graniu garbić i po pół godzinie rozboli cię plecy. Dziesięciocalowe bębny pasują nastolatkom, do grania na stojąco z pasem i każdemu, kto instrument często nosi, czy to do szkoły, czy na próbę.
Osiem cali i mniej należy do dzieci i tam warto zajrzeć też do perkusji dziecięcej, gdzie znajdziesz całe zestawy i mniejsze bębenki ręczne. Przy dzieciach ważniejsze jest, żeby bęben nie był za wysoki i żeby dziecko sięgało nogami do podłogi, niż żeby był głośny.
Druga decyzja: skóra czy syntetyk
Kozia skóra jest tym, co daje djembe jego charakterystyczne brzmienie. Ma nierównomierną grubość, każdy kawałek brzmi trochę inaczej, slap jest z nią głośniejszy, a instrument ogólnie żywszy pod rękami. Ceną za to jest reakcja na pogodę, więc w wilgoci ci poluzuje, a w suchym ogrzanym mieszkaniu się napnie, i raz na jakiś czas będziesz musiał ją dostroić.
Naciąg syntetyczny to dokładne przeciwieństwo. Brzmi tak samo w styczniu i w sierpniu, w ogóle nie musisz się nim zajmować i wytrzyma granie na dworze nawet w deszczu. Slap jest z nim twardszy i mniej barwny, ale tę różnicę słyszysz głównie ty pod własnymi dłońmi, a nie ktoś stojący dziesięć metrów dalej.
W uproszczeniu wygląda to tak: do domu i na krąg bębniarski bierz skórę, na obozy, do szkoły i wszędzie, gdzie będziesz go woził, bierz syntetyk. A gdyby naciąg kiedyś padł, to nie koniec instrumentu, zamienniki są w naciągach do perkusji.
Naciąg syntetyczny to dokładne przeciwieństwo. Brzmi tak samo w styczniu i w sierpniu, w ogóle nie musisz się nim zajmować i wytrzyma granie na dworze nawet w deszczu. Slap jest z nim twardszy i mniej barwny, ale tę różnicę słyszysz głównie ty pod własnymi dłońmi, a nie ktoś stojący dziesięć metrów dalej.
W uproszczeniu wygląda to tak: do domu i na krąg bębniarski bierz skórę, na obozy, do szkoły i wszędzie, gdzie będziesz go woził, bierz syntetyk. A gdyby naciąg kiedyś padł, to nie koniec instrumentu, zamienniki są w naciągach do perkusji.
Trzecia decyzja: z czego jest korpus
Tradycyjne afrykańskie djembe jest wycięte z jednego kawałka twardego drewna, najczęściej lenke albo djalla, i poznasz je po tym, że wnętrze nie jest gładkie i widać w nim ślady dłuta. Brzmi najpełniej i ma najwięcej dołu, jednocześnie jest jednak najcięższe, najdroższe i najbardziej wrażliwe na wilgoć, więc to wybór dla kogoś, kto już wie, czego chce.
Znacznie bardziej rozpowszechnione są bębny mahoniowe produkowane w Indonezji i Tajlandii, które kształtem i brzmieniem wychodzą od afrykańskiego oryginału, ale są tańsze i stabilniejsze wymiarowo. Dla większości ludzi to rozsądna droga pośrednia, bo różnica w brzmieniu jest mniejsza niż różnica w cenie.
Trzecią grupę tworzą korpusy z laminatu szklanego. Nie pękają, nie przeszkadza im deszcz ani mróz, a brzmią głośniej i ostrzej niż drewno. Jeśli planujesz grać na dworze, na festiwalach albo z dziećmi, to najpraktyczniejsze rozwiązanie, choć kosztem ciepła w tonie.
Znacznie bardziej rozpowszechnione są bębny mahoniowe produkowane w Indonezji i Tajlandii, które kształtem i brzmieniem wychodzą od afrykańskiego oryginału, ale są tańsze i stabilniejsze wymiarowo. Dla większości ludzi to rozsądna droga pośrednia, bo różnica w brzmieniu jest mniejsza niż różnica w cenie.
Trzecią grupę tworzą korpusy z laminatu szklanego. Nie pękają, nie przeszkadza im deszcz ani mróz, a brzmią głośniej i ostrzej niż drewno. Jeśli planujesz grać na dworze, na festiwalach albo z dziećmi, to najpraktyczniejsze rozwiązanie, choć kosztem ciepła w tonie.

Czwarta decyzja: sznur czy śruby
Klasyczne djembe jest strojone sznurem, który biegnie między górnym a dolnym obręczem, a napięcie zwiększasz, splatając go we wzór diamentu. Brzmi to bardziej skomplikowanie, niż jest. Nauczysz się tego w jedno popołudnie z filmu, a gdy raz to opanujesz, dostroisz bęben gdziekolwiek i bez żadnych narzędzi.
Mechanicznie strojone djembe ma zamiast sznura śruby i uchwyty napinające podobne do perkusji, więc strojenie ogarniesz kluczem perkusyjnym w minutę. To rozwiązanie dla nauczycieli, dla grających w kapeli, którzy muszą się szybko dostosować, i dla każdego, kogo splatanie sznurów z góry zniechęca.
Brzmieniowo zasadniczej różnicy między nimi nie ma, więc decyduj według charakteru, a nie według uszu. Bębny sznurowe bywają lżejsze i wyglądają tradycyjniej, mechaniczne są praktyczniejsze i odrobinę cięższe.
Mechanicznie strojone djembe ma zamiast sznura śruby i uchwyty napinające podobne do perkusji, więc strojenie ogarniesz kluczem perkusyjnym w minutę. To rozwiązanie dla nauczycieli, dla grających w kapeli, którzy muszą się szybko dostosować, i dla każdego, kogo splatanie sznurów z góry zniechęca.
Brzmieniowo zasadniczej różnicy między nimi nie ma, więc decyduj według charakteru, a nie według uszu. Bębny sznurowe bywają lżejsze i wyglądają tradycyjniej, mechaniczne są praktyczniejsze i odrobinę cięższe.
Który model więc kupić
Kiedy masz te cztery rzeczy rozstrzygnięte, wybór nagle zawęża się do kilku nazw. Najszerszą ofertę ma Meinl i pokrywa wszystkie poziomy. Jako pierwsze djembe dla dorosłego sens ma Meinl HDJ4 Headliner z mahoniowym korpusem i kozim naciągiem, dostępny od ośmiu do trzynastu cali, więc rozmiar z pierwszej decyzji trafisz dokładnie. Kto chce bardziej tradycyjnego brzmienia, znajdzie je w serii Journey, gdzie Meinl FADJ7 ma grubszy korpus i wyraźniejszy dół.
Jeśli w drugiej decyzji wylądowałeś na syntetyku, Meinl Alpine Series jest zbudowana dokładnie do tego i nie przeszkadza jej deszcz ani chłód. A jeśli odstraszyły cię sznury, Meinl PMDJ1 Mechanical Tuned Travel ma napinanie śrubowe i produkowany jest z naciągiem kozim i syntetycznym, więc drugą decyzję nadal utrzymasz. Na szczycie oferty stoi Meinl Professional African Style, czyli bęben wykonany w Afryce z twardego drewna i strojony sznurem, o zupełnie innej dynamice niż wszystko poniżej.
Toca Percussion buduje serię Freestyle na korpusie z laminatu szklanego, który jest praktycznie niezniszczalny i istnieje w wersji sznurowej oraz mechanicznej, co czyni ją naturalnym wyborem dla szkół, obozów i grania na dworze. Terre oferuje mahoniowe djembe w całej skali wysokości od trzydziestu do sześćdziesięciu pięciu centymetrów, a w serii Professional Player także poważne instrumenty dla doświadczonych graczy. Dla dzieci najbezpieczniejszym wyborem jest Nino, która robi mniejsze rozmiary i wstępnie nastrojone modele z laminatu, przy których nie musisz nic robić.
Jeśli w drugiej decyzji wylądowałeś na syntetyku, Meinl Alpine Series jest zbudowana dokładnie do tego i nie przeszkadza jej deszcz ani chłód. A jeśli odstraszyły cię sznury, Meinl PMDJ1 Mechanical Tuned Travel ma napinanie śrubowe i produkowany jest z naciągiem kozim i syntetycznym, więc drugą decyzję nadal utrzymasz. Na szczycie oferty stoi Meinl Professional African Style, czyli bęben wykonany w Afryce z twardego drewna i strojony sznurem, o zupełnie innej dynamice niż wszystko poniżej.
Toca Percussion buduje serię Freestyle na korpusie z laminatu szklanego, który jest praktycznie niezniszczalny i istnieje w wersji sznurowej oraz mechanicznej, co czyni ją naturalnym wyborem dla szkół, obozów i grania na dworze. Terre oferuje mahoniowe djembe w całej skali wysokości od trzydziestu do sześćdziesięciu pięciu centymetrów, a w serii Professional Player także poważne instrumenty dla doświadczonych graczy. Dla dzieci najbezpieczniejszym wyborem jest Nino, która robi mniejsze rozmiary i wstępnie nastrojone modele z laminatu, przy których nie musisz nic robić.

Co dorzucić do zestawu
Samo djembe wystarczy do grania, ale trzy rzeczy opłacają się prawie każdemu. Pierwsza to pokrowiec, bo korpus jest z zewnątrz gołym drewnem i jedna podróż w bagażniku potrafi go obetrzeć. W pokrowcach i futerałach do djembe znajdziesz też wersje miękkie z szelkami na plecy, z którymi zabierzesz bęben nawet na rower.
Druga to statyw, który podnosi bęben i zostawia dolny otwór wolny. Docenisz go głównie przy dłuższym graniu, gdy nie chcesz przez cały czas trzymać go kolanami, i na występach, gdzie potrzebujesz wolnych rąk.
Trzecia to pas, jeśli planujesz grać na stojąco. A gdy granie cię wciągnie i będziesz chciał poszerzyć brzmienie, najczęstsze dodatki do djembe to conga i bongosy, ewentualnie cajon, który pokrywa bas i werbel naraz i o którym mamy osobny artykuł jak wybrać cajon.
Druga to statyw, który podnosi bęben i zostawia dolny otwór wolny. Docenisz go głównie przy dłuższym graniu, gdy nie chcesz przez cały czas trzymać go kolanami, i na występach, gdzie potrzebujesz wolnych rąk.
Trzecia to pas, jeśli planujesz grać na stojąco. A gdy granie cię wciągnie i będziesz chciał poszerzyć brzmienie, najczęstsze dodatki do djembe to conga i bongosy, ewentualnie cajon, który pokrywa bas i werbel naraz i o którym mamy osobny artykuł jak wybrać cajon.
Żeby posłużył ci latami
Djembe nie potrzebuje prawie niczego, ale trzy rzeczy wyraźnie mu szkodzą. Pierwsza to bezpośrednie słońce i kaloryfer, przy których skóra wysycha i pęka. Druga to wilgotna piwnica albo garaż, gdzie naciąg luzuje, a drewno pęcznieje. Trzecia to pałki, do których instrument nie jest przystosowany i które przebiją ci skórę szybciej, niż się spodziewasz, więc zostaw je na conga, timbales i bloczki.
Zwykła konserwacja to kwestia minuty. Po graniu przetrzyj naciąg suchą szmatką i raz na jakiś czas delikatnie dociągnij sznury, gdy słyszysz, że dźwięk opadł. Jeśli naciąg mimo to pęknie, wymiana to całkiem zwyczajna naprawa, nowe są w naciągach do perkusji, a zasada jest taka sama jak przy perkusji, gdzie krok po kroku opisuje ją artykuł jak wymienić naciągi w perkusji.
Zwykła konserwacja to kwestia minuty. Po graniu przetrzyj naciąg suchą szmatką i raz na jakiś czas delikatnie dociągnij sznury, gdy słyszysz, że dźwięk opadł. Jeśli naciąg mimo to pęknie, wymiana to całkiem zwyczajna naprawa, nowe są w naciągach do perkusji, a zasada jest taka sama jak przy perkusji, gdzie krok po kroku opisuje ją artykuł jak wymienić naciągi w perkusji.
Podsumowanie
Rozmiar wybierz według swojego wzrostu, u dorosłego gracza dwanaście cali to pewniak. Naciąg wybierz według tego, gdzie będziesz grać, skórę do domu i syntetyk na zewnątrz. Korpus decyduje o cieple tonu, przy czym mahoń to rozsądny środek między ceną a brzmieniem, a laminat szklany przetrwa wszystko. A strojenie wybierz według charakteru, sznur, jeśli lubisz rzemiosło, i śruby, jeśli chcesz mieć gotowe w minutę.
Gdy przejdziesz te cztery rzeczy, wybór przestanie być loterią. Całą ofertę masz w kategorii djembe, a jeśli wciąż wahasz się między typami bębnów ręcznych, zajrzyj też do conga, bongosów i cajonów. Jeśli szukasz czegoś spokojniejszego do rąk, spójrz na kalimby albo do instrumentów do muzykoterapii.
Gdy przejdziesz te cztery rzeczy, wybór przestanie być loterią. Całą ofertę masz w kategorii djembe, a jeśli wciąż wahasz się między typami bębnów ręcznych, zajrzyj też do conga, bongosów i cajonów. Jeśli szukasz czegoś spokojniejszego do rąk, spójrz na kalimby albo do instrumentów do muzykoterapii.

Częste pytania
Poradzę sobie z djembe, jeśli nigdy na niczym nie grałem?
Poradzisz sobie, i to szybciej, niż się spodziewasz. Nie potrzebujesz nut, stroika ani nauczyciela, a pierwszy używalny rytm zagrasz tego samego dnia, w którym rozpakujesz bęben. Jednocześnie djembe ma dość głębi, żeby bawić cię również po kilku latach, gdy dojdziesz do slapów i gry w grupie.
Jak duże djembe kupić dziecku?
Dzieciom do dziesięciu lat pasuje naciąg sześć do ośmiu cali i wysokość do czterdziestu centymetrów, starszym osiem do dziesięciu cali. Ważniejsza od średnicy jest jednak pozycja siedząca, dziecko musi sięgać nogami do podłogi i utrzymać bęben między kolanami. Mniejsze rozmiary znajdziesz też wśród perkusji dziecięcej.
Jak często będę musiał stroić djembe?
Ze skórą kozią sprawdzaj go raz na kilka tygodni i zawsze po większej zmianie otoczenia, na przykład gdy przyniesiesz go z auta do ogrzanego pokoju. Z naciągiem syntetycznym nie stroisz praktycznie nigdy i to jego główna zaleta.
Czy sąsiedzi nie będą narzekać?
Powiedzmy sobie wprost, djembe jest głośniejsze, niż sobie wyobrażasz, zwłaszcza bass i slap. Pomoże mniejszy rozmiar, granie łagodniejszą dynamiką i mata pod bębnem, która tłumi przenoszenie dźwięku do podłogi. W bloku warto ustalić z sąsiadami godziny, dokładnie jak przy perkusji.
Skóra czy syntetyk na początek?
Jeśli będziesz grać głównie w domu, bierz skórę, brzmi żywiej i nauczysz się wyczuwać, jak instrument reaguje na pogodę i na twoje ręce. Jeśli będziesz woził bęben po obozach i grał na dworze, syntetyk oszczędzi ci mnóstwo kłopotów i brzmi zawsze tak samo.