Jak opanować wirtualne efekty gitarowe w DAW
Najlepszym pedalboardem jest komputer. Przejdziemy przez pięć kroków, od ustawienia wejścia na interfejsie przez właściwą kolejność efektów aż po równoległe ścieżki efektów, na które w sprzęcie stać niewielu.
Publiczną tajemnicą produkcji muzycznej jest to, że najlepszym pedalboardem jest komputer. Nie dlatego, że kostki przestały być dobre, ale dlatego, że połączenia, na które w świecie fizycznym stać garstkę ludzi, w DAW zbudujesz w kilka minut i bez ani jednego kabla.
Gitarowy chain to tylko angielska nazwa serii efektów, wzmacniaczy i kolumn połączonych jeden za drugim, która daje twoje końcowe brzmienie. W sprzęcie to najdroższa i najmniej elastyczna droga, bo każdy element kosztuje pieniądze, miejsce i czas na wpięcie, a gdy ma to działać też na żywo, cena rośnie jeszcze szybciej. W komputerze masz to samo za ułamek i z możliwością przestawienia wszystkiego dwoma kliknięciami.
Przejdziemy przez to od A do Z w pięciu krokach. Ustawisz wejście, włączysz gate, ustawisz efekty we właściwej kolejności, dodasz wtyczki innych producentów, a na koniec zbudujesz równoległe ścieżki efektów, które są prawdziwą przewagą komputera. Do każdego kroku dostaniesz wskazówki z praktyki i ustawienia, dzięki którym nic nie zacznie się zacinać. Cały odcinek jest na naszym kanale YouTube, pierwsza część tutaj i druga tutaj.
Gitarowy chain to tylko angielska nazwa serii efektów, wzmacniaczy i kolumn połączonych jeden za drugim, która daje twoje końcowe brzmienie. W sprzęcie to najdroższa i najmniej elastyczna droga, bo każdy element kosztuje pieniądze, miejsce i czas na wpięcie, a gdy ma to działać też na żywo, cena rośnie jeszcze szybciej. W komputerze masz to samo za ułamek i z możliwością przestawienia wszystkiego dwoma kliknięciami.
Przejdziemy przez to od A do Z w pięciu krokach. Ustawisz wejście, włączysz gate, ustawisz efekty we właściwej kolejności, dodasz wtyczki innych producentów, a na koniec zbudujesz równoległe ścieżki efektów, które są prawdziwą przewagą komputera. Do każdego kroku dostaniesz wskazówki z praktyki i ustawienia, dzięki którym nic nie zacznie się zacinać. Cały odcinek jest na naszym kanale YouTube, pierwsza część tutaj i druga tutaj.
Czym jest gitarowy chain
Jeśli czytałeś już nasz poradnik o pedalboardzie, znasz zasadę. Sygnał idzie z gitary przez tuner, przez gate, przez przestery, do głowy, przez kolumnę, a na końcu dochodzi delay i reverb. Kolejność nie jest przypadkowa i w komputerze obowiązuje dokładnie ta sama.
Różnica polega na tym, na co cię stać. Chcesz sprawdzić, jak brzmi twój riff przez cztery głowy i trzy kolumny? W sprzęcie to siedem zakupów i dwa dni przenoszenia, w komputerze cztery kliknięcia. Chcesz mieć prawdziwy stereo chain, w którym modulacje rozchodzą się na boki tak, jak słyszysz to na płytach? W świecie fizycznym potrzebujesz do tego wzmacniacza stereo ze stereofoniczną pętlą efektów, a takich ludzi policzysz na palcach jednej ręki. We wtyczce masz to włączone od początku.
I jeszcze jedno, o czym mówi się niechętnie. Ogromna część gitar na albumach, które lubisz, powstała dokładnie w ten sposób. Na okładkach magazynów wszyscy pozują przy wzmacniaczach, ale studyjna rzeczywistość bywa inna i często sprowadza się do połączenia prawdziwej głowy z wirtualnym chainem.
Różnica polega na tym, na co cię stać. Chcesz sprawdzić, jak brzmi twój riff przez cztery głowy i trzy kolumny? W sprzęcie to siedem zakupów i dwa dni przenoszenia, w komputerze cztery kliknięcia. Chcesz mieć prawdziwy stereo chain, w którym modulacje rozchodzą się na boki tak, jak słyszysz to na płytach? W świecie fizycznym potrzebujesz do tego wzmacniacza stereo ze stereofoniczną pętlą efektów, a takich ludzi policzysz na palcach jednej ręki. We wtyczce masz to włączone od początku.
I jeszcze jedno, o czym mówi się niechętnie. Ogromna część gitar na albumach, które lubisz, powstała dokładnie w ten sposób. Na okładkach magazynów wszyscy pozują przy wzmacniaczach, ale studyjna rzeczywistość bywa inna i często sprowadza się do połączenia prawdziwej głowy z wirtualnym chainem.
Co przygotować
Lista jest krótka. Gitara elektryczna, interfejs audio z wejściem instrumentalnym, słuchawki albo monitory, jakieś DAW i przynajmniej jeden symulator wzmacniacza. Nic więcej na start nie potrzebujesz, ani pieca, ani mikrofonu, ani zaadaptowanego pomieszczenia.
Przy interfejsie liczą się głównie dwie rzeczy, jakość wejścia instrumentalnego i niskie opóźnienie sterownika. Jeśli dopiero go wybierasz, przejrzyj artykuł jak wybrać interfejs audio, a jeśli wahasz się nad oprogramowaniem, pomoże ci porównanie FL Studio i Abletona.
Z wtyczek najbardziej znany jest Neural DSP, ale AmpliTube od IK Multimedia, Guitar Rig od Native Instruments i TONEX robią to samo, a istnieją też darmowe modele open source. W odcinku pracuje się z Archetype Gojira, czyli chainem zbudowanym według Joego Duplantiera, ale wszystko, co pokazujemy, działa tak samo w każdej innej wtyczce.
Przy interfejsie liczą się głównie dwie rzeczy, jakość wejścia instrumentalnego i niskie opóźnienie sterownika. Jeśli dopiero go wybierasz, przejrzyj artykuł jak wybrać interfejs audio, a jeśli wahasz się nad oprogramowaniem, pomoże ci porównanie FL Studio i Abletona.
Z wtyczek najbardziej znany jest Neural DSP, ale AmpliTube od IK Multimedia, Guitar Rig od Native Instruments i TONEX robią to samo, a istnieją też darmowe modele open source. W odcinku pracuje się z Archetype Gojira, czyli chainem zbudowanym według Joego Duplantiera, ale wszystko, co pokazujemy, działa tak samo w każdej innej wtyczce.

Krok 1: Ustaw wejście na interfejsie
To krok, który większość ludzi pomija, a potem dziwi się, dlaczego wszystko charczy. Wzmocnienia wejściowego nie ustawia się we wtyczce, tylko na interfejsie audio. Weź gitarę, potencjometr głośności ustaw na maksimum i porządnie uderz puste struny, czyli tak mocno, jak naprawdę będziesz grać, a nie delikatnie.
Gain na interfejsie zjedź potem tak, żeby szczyty nie wchodziły w czerwień nawet przy najmocniejszym uderzeniu. Input w samej wtyczce zostaw na zerze, on jest od automatyki, a nie od ratowania źle ustawionego sygnału.
Dlaczego tak? Bo gdy raz przesterujesz sygnał na wejściu, żadna wtyczka już tego nie naprawi, a przester z klipowania brzmi zupełnie inaczej niż przester z pieca.
Gain na interfejsie zjedź potem tak, żeby szczyty nie wchodziły w czerwień nawet przy najmocniejszym uderzeniu. Input w samej wtyczce zostaw na zerze, on jest od automatyki, a nie od ratowania źle ustawionego sygnału.
Dlaczego tak? Bo gdy raz przesterujesz sygnał na wejściu, żadna wtyczka już tego nie naprawi, a przester z klipowania brzmi zupełnie inaczej niż przester z pieca.
Krok 2: Włącz gate jako pierwszy
Pierwszą rzeczą w chainie jest noise gate i to jedyna pozycja bez wyjątków. W bloku masz na linii szum, buczenie i całe to elektryczne mamrotanie, które przy wysokim gainie usłyszysz bardziej niż własną gitarę.
Włącz gate i ustaw próg tak, żeby zamykał sygnał, gdy nie grasz, ale nie dusił wybrzmiewających dźwięków. Nawet przy bardzo nisko ustawionym progu gate niezawodnie odfiltruje elektryczny przydźwięk, więc nie musisz go od razu zamykać na twardo.
Gdy skończysz, przestań grać i posłuchaj. Jeśli jest cisza, idziesz dalej. Jeśli nie, podnoś próg małymi krokami, aż ciszę uzyskasz, ale zatrzymaj się w chwili, gdy zacznie ucinać końcówki fraz.
Włącz gate i ustaw próg tak, żeby zamykał sygnał, gdy nie grasz, ale nie dusił wybrzmiewających dźwięków. Nawet przy bardzo nisko ustawionym progu gate niezawodnie odfiltruje elektryczny przydźwięk, więc nie musisz go od razu zamykać na twardo.
Gdy skończysz, przestań grać i posłuchaj. Jeśli jest cisza, idziesz dalej. Jeśli nie, podnoś próg małymi krokami, aż ciszę uzyskasz, ale zatrzymaj się w chwili, gdy zacznie ucinać końcówki fraz.
Krok 3: Ustaw kolejność efektów
Zaraz za gate'em są pitch shiftery i oktawery oraz wah. Powód jest czysto praktyczny: te efekty śledzą wysokość dźwięku, a im czystszy sygnał dostaną, tym dokładniej ją odczytają. Gdy dasz je za przester, zaczną się gubić, a przy akordach słychać to natychmiast.
Za nimi jest sekcja overdrive'ów i przesterów, czyli wszystko, co idzie przed głowę. Nawet gdy masz na piecu średni gain, metalowcy i tak dokopują mu Tube Screamerem albo podobnym boostem, bo to dodaje nie tyle przesteru, co nacisku w środku pasma i zwartego dołu.
Potem przychodzi sam amp, gdzie ustawiasz gain, korekcję, master i presence, a za nim kolumna, którą w rzeczywistości są odpowiedzi impulsowe. Tu wybierasz kolumnę i konfigurację mikrofonów przy niej, co z fizycznym pedalboardem jest praktycznie nieosiągalne, o ile sam nie wgrywasz własnych impulsów.
Za kolumną bywa master korektor z pasmami parametrycznymi oraz filtrem górno- i dolnoprzepustowym. Zwykły gitarzysta nigdy nie miał takiej kontroli nad całym swoim tonem i to jedno z miejsc, gdzie świat wirtualny wygrywa bezapelacyjnie.
A zupełnie na końcu są modulacje, delay i reverb. Nie dlatego, że ktoś tak zarządził, ale dlatego, że w sprzęcie siedzą w pętli efektów za przedwzmacniaczem, żeby nie wpływał na nie gain ani korekcja głowy. Jeśli nie jesteś pewien, który efekt gdzie należy, przejrzyj też artykuł jak wybrać efekt gitarowy.
Za nimi jest sekcja overdrive'ów i przesterów, czyli wszystko, co idzie przed głowę. Nawet gdy masz na piecu średni gain, metalowcy i tak dokopują mu Tube Screamerem albo podobnym boostem, bo to dodaje nie tyle przesteru, co nacisku w środku pasma i zwartego dołu.
Potem przychodzi sam amp, gdzie ustawiasz gain, korekcję, master i presence, a za nim kolumna, którą w rzeczywistości są odpowiedzi impulsowe. Tu wybierasz kolumnę i konfigurację mikrofonów przy niej, co z fizycznym pedalboardem jest praktycznie nieosiągalne, o ile sam nie wgrywasz własnych impulsów.
Za kolumną bywa master korektor z pasmami parametrycznymi oraz filtrem górno- i dolnoprzepustowym. Zwykły gitarzysta nigdy nie miał takiej kontroli nad całym swoim tonem i to jedno z miejsc, gdzie świat wirtualny wygrywa bezapelacyjnie.
A zupełnie na końcu są modulacje, delay i reverb. Nie dlatego, że ktoś tak zarządził, ale dlatego, że w sprzęcie siedzą w pętli efektów za przedwzmacniaczem, żeby nie wpływał na nie gain ani korekcja głowy. Jeśli nie jesteś pewien, który efekt gdzie należy, przejrzyj też artykuł jak wybrać efekt gitarowy.

Krok 4: Dodaj wtyczki innych producentów
Tu zaczyna się zabawa i tu jest też główna różnica wobec sprzętu. W jednej wtyczce jesteś skazany na te delaye, reverby i przestery, które dał ci producent. Tyle że ty może chcesz zupełnie inny overdrive, inny fuzz albo konkretną symulację, która podoba ci się bardziej.
Procedura jest prosta. Najpierw zduplikuj ścieżkę, żeby nie stracić pierwotnego ustawienia. Na kopii zostaw z symulatora włączoną tylko głowę i kolumnę, a wszystko inne wyłącz, czyli gate, przestery i efekty. Przed tę wtyczkę wstaw potem drive, którego chcesz użyć.
A teraz ten trik, bez którego większości ludzi to nie działa. Gate został ci w wtyczce wzmacniacza, czyli dopiero za przesterem, gdzie jest zupełnie bezużyteczny. Rozwiązaniem jest wrzucić tę samą wtyczkę jeszcze raz na pierwszą pozycję, wyłączyć w niej absolutnie wszystko poza gate'em i użyć jej wyłącznie jako bramki. Wynikowa kolejność wygląda tak: wtyczka tylko z gate'em, twój ulubiony drive, wtyczka tylko z głową i kolumną.
Oferta wtyczek drive i fuzz jest praktycznie nieskończona, a większość kosztuje ułamek tego, co ta sama kostka w sprzęcie. W jeden wieczór przetestujesz dziesięć kombinacji i sprawdzisz, jak poszczególne wzmacniacze i boosty na siebie reagują, a to wiedza, która pomoże ci potem przy zakupie prawdziwych pedałów.
Procedura jest prosta. Najpierw zduplikuj ścieżkę, żeby nie stracić pierwotnego ustawienia. Na kopii zostaw z symulatora włączoną tylko głowę i kolumnę, a wszystko inne wyłącz, czyli gate, przestery i efekty. Przed tę wtyczkę wstaw potem drive, którego chcesz użyć.
A teraz ten trik, bez którego większości ludzi to nie działa. Gate został ci w wtyczce wzmacniacza, czyli dopiero za przesterem, gdzie jest zupełnie bezużyteczny. Rozwiązaniem jest wrzucić tę samą wtyczkę jeszcze raz na pierwszą pozycję, wyłączyć w niej absolutnie wszystko poza gate'em i użyć jej wyłącznie jako bramki. Wynikowa kolejność wygląda tak: wtyczka tylko z gate'em, twój ulubiony drive, wtyczka tylko z głową i kolumną.
Oferta wtyczek drive i fuzz jest praktycznie nieskończona, a większość kosztuje ułamek tego, co ta sama kostka w sprzęcie. W jeden wieczór przetestujesz dziesięć kombinacji i sprawdzisz, jak poszczególne wzmacniacze i boosty na siebie reagują, a to wiedza, która pomoże ci potem przy zakupie prawdziwych pedałów.
Krok 5: Zbuduj równoległe ścieżki efektów
To w komputerze zrobisz w minutę, podczas gdy w sprzęcie kosztowałoby cię to majątek. Sedno polega na tym, że twoje główne przesterowane brzmienie zostaje nietknięte, a efekty idą obok na osobnych ścieżkach, gdzie ich głośność i charakter ustawiasz zupełnie niezależnie.
Krok po kroku. Zduplikuj ścieżkę główną i włącz na niej nagrywanie, żeby brała ten sam sygnał z gitary. Na kopii wyłącz amp i kolumnę i zostaw włączony tylko gate, żeby do efektu nie szedł szum. Z tej ścieżki poślij potem sygnał na nową ścieżkę, na której masz delay.
Dwie rzeczy, na których to stoi. Na każdej równoległej ścieżce efektu ustaw mix na sto procent, bo suchy sygnał masz już w ścieżce głównej i nie chcesz go tam dwa razy. A głośność efektu reguluj faderem tej ścieżki, a nie parametrem mix we wtyczce.
Gdy teraz zagrasz, słyszysz swój przesterowany wzmacniacz, a obok delay karmiony czystą linią, więc powtórzenia są czytelne i nie zapychają miksu. Jeśli wydaje ci się to zbyt sterylne, poślij do delaya ten sam przesterowany sygnał, który idzie do wzmacniacza, a powtórzenia też będą przesterowane. Oba sposoby są poprawne, po prostu brzmią inaczej.
A stąd już się to mnoży. Wyjście z delaya możesz posłać dalej do reverbu, ten reverb przestroić o oktawę wyżej i masz to spacey brzmienie, które znasz z płyt. Właśnie do tego nadają się wtyczki takie jak SoundToys EchoBoy, które mają filtry i ustawienia, jakich wbudowany delay nigdy ci nie pozwoli. Takich równoległych ścieżek z delayami, tremolami, reverbami i modulacjami zbudujesz ile chcesz, jedynym ograniczeniem jest moc komputera.
Krok po kroku. Zduplikuj ścieżkę główną i włącz na niej nagrywanie, żeby brała ten sam sygnał z gitary. Na kopii wyłącz amp i kolumnę i zostaw włączony tylko gate, żeby do efektu nie szedł szum. Z tej ścieżki poślij potem sygnał na nową ścieżkę, na której masz delay.
Dwie rzeczy, na których to stoi. Na każdej równoległej ścieżce efektu ustaw mix na sto procent, bo suchy sygnał masz już w ścieżce głównej i nie chcesz go tam dwa razy. A głośność efektu reguluj faderem tej ścieżki, a nie parametrem mix we wtyczce.
Gdy teraz zagrasz, słyszysz swój przesterowany wzmacniacz, a obok delay karmiony czystą linią, więc powtórzenia są czytelne i nie zapychają miksu. Jeśli wydaje ci się to zbyt sterylne, poślij do delaya ten sam przesterowany sygnał, który idzie do wzmacniacza, a powtórzenia też będą przesterowane. Oba sposoby są poprawne, po prostu brzmią inaczej.
A stąd już się to mnoży. Wyjście z delaya możesz posłać dalej do reverbu, ten reverb przestroić o oktawę wyżej i masz to spacey brzmienie, które znasz z płyt. Właśnie do tego nadają się wtyczki takie jak SoundToys EchoBoy, które mają filtry i ustawienia, jakich wbudowany delay nigdy ci nie pozwoli. Takich równoległych ścieżek z delayami, tremolami, reverbami i modulacjami zbudujesz ile chcesz, jedynym ograniczeniem jest moc komputera.

Wskazówki, które oszczędzą ci czas
Duplikuj, zanim zaczniesz eksperymentować. Kopia ścieżki nic cię nie kosztuje, a oszczędzi godzinę klikania, gdy zechcesz wrócić do brzmienia, które pasowało.
Latencja nie wszędzie jest tym samym problemem. Efekty czasowe jak delay i reverb są na nią odporne, bo kilku dodatkowych milisekund w już opóźnionym sygnale po prostu nie usłyszysz. Ważne, żeby bez latencji było twoje główne brzmienie, na którym realnie grasz. Dotyczy to wszystkich efektów czasowych.
Gdy zacznie się zacinać, zwiększ bufor przy miksie, a nie przy nagrywaniu. Podczas grania potrzebujesz małego bufora i niskiej latencji, przy miksowaniu możesz iść wysoko.
Zamroź albo wyrenderuj ścieżki, z którymi skończyłeś. Ścieżki równoległe są kosztowne wydajnościowo, a dziesięć otwartych reverbów położy ci procesor.
Zawsze nagrywaj ścieżkę DI. Gdy masz zapisany czysty sygnał z gitary, możesz przebudować cały chain nawet po miesiącu, nie grając niczego od nowa. To samo podejście opłaca się przy nagrywaniu obniżonych gitar.
Zrób sobie szablon. Gdy masz chain, który ci pasuje, zapisz go razem ze ścieżkami równoległymi jako projekt, a następnym razem zaczynasz od razu od grania.
Latencja nie wszędzie jest tym samym problemem. Efekty czasowe jak delay i reverb są na nią odporne, bo kilku dodatkowych milisekund w już opóźnionym sygnale po prostu nie usłyszysz. Ważne, żeby bez latencji było twoje główne brzmienie, na którym realnie grasz. Dotyczy to wszystkich efektów czasowych.
Gdy zacznie się zacinać, zwiększ bufor przy miksie, a nie przy nagrywaniu. Podczas grania potrzebujesz małego bufora i niskiej latencji, przy miksowaniu możesz iść wysoko.
Zamroź albo wyrenderuj ścieżki, z którymi skończyłeś. Ścieżki równoległe są kosztowne wydajnościowo, a dziesięć otwartych reverbów położy ci procesor.
Zawsze nagrywaj ścieżkę DI. Gdy masz zapisany czysty sygnał z gitary, możesz przebudować cały chain nawet po miesiącu, nie grając niczego od nowa. To samo podejście opłaca się przy nagrywaniu obniżonych gitar.
Zrób sobie szablon. Gdy masz chain, który ci pasuje, zapisz go razem ze ścieżkami równoległymi jako projekt, a następnym razem zaczynasz od razu od grania.
Jak przenieść to na scenę
Pytanie, które pada zawsze: da się to zabrać na koncert? Da, i dokładnie tak się dziś dzieje. Multiefekty i modelery takie jak Neural DSP Quad Cortex, Nano Cortex czy TONEX to w istocie wydajne komputery, w których poskładasz dokładnie te same ścieżki, które zbudowałeś w DAW.
Jeśli dopiero zaczynasz, ma sens kolejność, która nie zrujnuje ci budżetu. Najpierw dopracuj chain w komputerze, gdzie eksperymentowanie nic nie kosztuje, a dopiero gdy wiesz, czego naprawdę używasz, przenieś to do podłogowego multiefektu. Odkryjesz przy okazji, że połowy rzeczy, o których myślałeś, że są ci potrzebne, nie używasz wcale.
Jeśli dopiero zaczynasz, ma sens kolejność, która nie zrujnuje ci budżetu. Najpierw dopracuj chain w komputerze, gdzie eksperymentowanie nic nie kosztuje, a dopiero gdy wiesz, czego naprawdę używasz, przenieś to do podłogowego multiefektu. Odkryjesz przy okazji, że połowy rzeczy, o których myślałeś, że są ci potrzebne, nie używasz wcale.
Podsumowanie
Ustaw wejście na interfejsie, nie we wtyczce, i graj przy tym na pełnej. Daj gate zupełnie pierwszy. Za nim pitch i wah, potem przestery, amp, kolumnę i master korektor, a modulacje z delayem i reverbem zostaw na koniec. Gdy któreś ogniwo łańcucha ci nie pasuje, wymień je na wtyczkę innego producenta, a gate wrzuć osobno na pierwszą pozycję. A gdy chcesz brzmienie, którego nie da się kupić, zbuduj równoległe ścieżki efektów z miksem na sto procent.
To wszystko. Nie jest to skomplikowane, ma tylko kolejność, którą warto zachować. Cały proces z pokazami znajdziesz w filmach na naszym kanale YouTube, w pierwszej części i w drugiej, a gdy zechcesz zbudować ten sam chain z kostek, poradnik masz w artykule Pedalboard od A do Z.
To wszystko. Nie jest to skomplikowane, ma tylko kolejność, którą warto zachować. Cały proces z pokazami znajdziesz w filmach na naszym kanale YouTube, w pierwszej części i w drugiej, a gdy zechcesz zbudować ten sam chain z kostek, poradnik masz w artykule Pedalboard od A do Z.

Częste pytania
Czy potrzebuję drogiego komputera, żeby to działało?
Nie. Zwykły laptop z ostatnich kilku lat uciągnie symulator wzmacniacza i kilka wtyczek bez problemu. Problemy zaczynają się dopiero przy dziesiątkach równoległych ścieżek z reverbami, a i to rozwiążesz zamrożeniem ścieżek albo większym buforem przy miksie.
Czy wtyczka naprawdę brzmi jak prawdziwy wzmacniacz?
W miksie tak i większość ludzi nie usłyszy różnicy, co potwierdzają setki albumów nagranych dokładnie w ten sposób. W pomieszczeniu przy głośnym graniu wrażenie jest inne, bo brakuje ci naporu głośnika w klatkę piersiową, ale to kwestia grania, a nie nagrania.
Dlaczego mi to charczy, choć wszystko mam dobrze ustawione?
Prawie zawsze to przesterowane wejście na interfejsie audio. Zjedź z gainem, uderz mocno puste struny i sprawdź, czy szczyty nie wchodzą w czerwień. Druga najczęstsza przyczyna to gate wpięty dopiero za przesterem.
Jak mocno zamknąć gate?
Tylko na tyle, żeby była cisza, gdy nie grasz. Jeśli zaczną znikać końcówki fraz albo wybrzmiewające dźwięki, ustawiłeś próg za wysoko. Przy wyższym gainie trzeba zamykać mocniej, a przy czystych brzmieniach często wystarczy gate całkiem wyłączyć.
Czy muszę płacić za wtyczki?
Nie. Istnieją dobre darmowe symulatory wzmacniaczy i modele open source, które na początek wystarczą. Płatne pakiety jak AmpliTube czy Guitar Rig przydają się dopiero wtedy, gdy chcesz konkretne wzmacniacze i więcej możliwości w jednym środowisku.