Top 10 albumów, które zdefiniowały boom bap
Boom bap nie powstał w drogim studiu. Powstał z gramofonu, stosu starych płyt i jednego samplera. Producent znalazł na soulowym albumie cztery sekundy bębnów, zapętlił je, a na to przyszedł rap. Lata 90. to dekada, w której z tej zasady zrobiła się sztuka. To dziesięć albumów, na których wszystko stoi. Żadnego nie powinno ci brakować w domu.
10. Gang Starr – Moment of Truth (1998)
Duet, który z boom bapu zrobił rzemiosło. Guru rapował jednym tonem, bez krzyku i bez pozy. Za nim DJ Premier ciął sample tak precyzyjnie, że jego bit poznasz po dwóch taktach. Album przyszedł po czteroletniej przerwie i jest ich najlepszy.
You Know My Steez i Above the Clouds z Inspectahem Deckiem z Wu-Tang Clan to podręcznik nowojorskiego bitu. Premier pokazał na tym albumie, że nawet w 1998, gdy radiem rządził wypolerowany pop-rap, wciąż można wygrać starą płytą i pociętym breakiem.
Fun fact:Premier nigdy nie pozwala melodii z sampla zagrać w całości. Cię ją na pojedyncze nuty i składa z powrotem w innej kolejności. Dlatego originalu często nie rozpoznasz, nawet gdy go dobrze znasz.

9. Snoop Doggy Dogg – Doggystyle (1993)
Snoop podszedł do mikrofonu z głosem, jakiego w rapie nie miał nikt. Leniwym, zwolnionym, jakby miał wszystko w nosie. Debiut wyprodukował mu Dr. Dre zaraz po tym, jak Snoop stał się gwiazdą na jego własnym albumie.
Gin and Juice, Who Am I (What's My Name)? i Murder Was the Case ustawiły brzmienie zachodniego wybrzeża na kolejne lata. Album wszedł na pierwsze miejsce Billboardu jako pierwszy debiut w historii, a w pierwszym tygodniu sprzedał się w 803 tysiącach egzemplarzy.
Fun fact: To było więcej, niż sprzedała cała pozostała piątka najlepszych albumów tego tygodnia razem.

8. Mobb Deep – The Infamous (1995)
Havoc i Prodigy z Mobb Deep mieli przy premierze dwadzieścia lat i rapowali o Queensbridge, największym osiedlu mieszkań socjalnych w Nowym Jorku. Żadnych póz, tylko chłód i klaustrofobia.
Shook Ones Pt. II to jeden z najlepszych bitów, jakie powstały w hip hopie, i znasz go z filmów oraz z battle rapu. Havoc produkował sam i postawił na ciemne pętle fortepianu i suchy break perkusji.
Fun fact: Z tego samego osiedla wyszedł też Nas i jego Illmatic. Queensbridge dało latom 90. dwa albumy, które do dziś cytuje się jako szczyt gatunku.

7. The Fugees – The Score (1996)
Lauryn Hill, Wyclef Jean i Pras nagrali album w piwnicy wujka Wyclefa w New Jersey. Przerobili ją na studio i nazywali Booga Basement. Budżetu nie mieli dużego, ale mieli w jednym zespole śpiew, rap i reggae.
Ready or Not, Fu-Gee-La i cover Killing Me Softly wprowadziły hip hop do radia na całym świecie. Sprzedał się w szacunkowo 22 milionach egzemplarzy, co do dziś jest najlepszym wynikiem albumu grupy hip hopowej.
Fun fact:The Fugees rozpadli się krótko po nim. Lauryn Hill wydała potem jedyny solowy album i stał się on kolejnym klejnotem dekady.

6. A Tribe Called Quest – The Low End Theory (1991)
Kiedy większość sceny twardniała, A Tribe Called Quest poszli w przeciwną stronę. Q-Tip i Phife Dawg oparli album na jazzowym basie, minimalistycznych bitach i tekstach bez agresji.
Check the Rhime i Scenario, w którym światu przedstawił się Busta Rhymes, to do dziś klasyki imprezowe. Album otworzył całą falę jazz rapu i czujesz go we wszystkim od The Roots po Commona.
Fun fact: Do utworu Verses from the Abstract Q-Tip zaprosił jazzowego basistę Rona Cartera, który grał z Milesem Davisem. To była jedna z pierwszych prawdziwych współprac jazzowego muzyka z grupą hip hopową.

5. 2Pac – All Eyez on Me (1996)
2Pac wyszedł z więzienia po jedenastu miesiącach, kiedy Suge Knight i Jimmy Iovine wpłacili za niego kaucję 1,4 miliona dolarów. Warunkiem były trzy albumy dla Death Row. Pierwszy skończył w sześć tygodni.
California Love, How Do U Want It i 2 of Amerikaz Most Wanted były jedynkami jedna po drugiej. Z dziewięcioma milionami sprzedanych egzemplarzy w USA to najbardziej udany album rapowy lat 90.
Fun fact: To był pierwszy podwójny album z nowym materiałem w historii hip hopu, 27 utworów. Pac zmarł siedem miesięcy po premierze.

4. The Notorious B.I.G. – Ready to Die (1994)
Biggie upychał w każdy takt tyle słów, ile się dało, a brzmiało to wygodnie jak rozmowa. Debiut nagrał z Puffem Daddym i ekipą producentów, w której byli też DJ Premier i Easy Mo Bee.
Juicy to najpiękniejsza opowieść o tym, jak ktoś doszedł z niczego do czegoś. Big Poppa i Warning zrobiły z niego gwiazdę, a album do dziś trzyma tytuł najlepszego debiutu wschodniego wybrzeża.
Fun fact: Dziecko z okładki przyszło z agencji modelek i za dwie godziny sesji dostało 150 dolarów. Mężczyzna, który po latach się do tego przyznał, to Keithroy Yearwood, wytwórnia jednak nigdy tego nie potwierdziła, dokumenty zaginęły.

3. Dr. Dre – The Chronic (1992)
Dr. Dre odszedł z N.W.A. i zamiast kolejnej agresji zbudował coś zupełnie nowego. Wziął funk George'a Clintona i jego Parliament-Funkadelic, dodał głęboki bas, gwiżdżące syntezatory i zwolnił to do tempa kalifornijskiego lata.
Nazywa się to G-funk, a Nuthin' but a 'G' Thang i Let Me Ride zrobiły z niego najczęściej słuchaną rzecz dekady. W USA album sprzedał się w 5,7 miliona egzemplarzy i zbudował potęgę wytwórni Death Row.
Fun fact: Formalnie to solowy album Dre, ale Snoop jest na nim niemal wszędzie. Dre zrobił z niego w ten sposób gwiazdę jeszcze przed jego własnym debiutem.

2. Wu-Tang Clan – Enter the Wu-Tang (36 Chambers) (1993)
Dziewięciu raperów ze Staten Island, jeden producent i stos filmów kung-fu. RZA oparł bity na zaszumionych, rozstrojonych samplach i pozwolił im brzmieć, jakby nagrywano je w piwnicy. Właśnie to zrobiło z Wu-Tang Clan fenomen.
C.R.E.A.M., Protect Ya Neck i Method Man dowiodły, że dziewięć osób może się zmieniać na jednej płycie i nic się nie gubi. Z każdego członka zrobiła się potem osobna marka.
Fun fact: RZA kazał wpisać do umowy, że każdy członek może wydać solowy album w dowolnej wytwórni. Tak powstały Liquid SwordsGZA, Only Built 4 Cuban LinxRaekwona i TicalMethoda Mana, a Wu-Tang zajęli połowę sceny.

Jedynka bez dyskusji. Nas miał dwadzieścia lat, wyrastał w Queensbridge, a na debiut zaprosił najlepszych producentów miasta: DJ Premiera, Pete Rocka, Large Professora, Q-Tipa z A Tribe Called Quest i nowicjusza L.E.S.
Dziesięć utworów, niecałe czterdzieści minut i ani sekundy za dużo. N.Y. State of Mind, The World Is Yours i Life's a Bitch to punkt odniesienia, którym do dziś mierzy się każdy nowy debiut rapowy.
Fun fact: W pierwszym roku sprzedał się tylko w 330 tysiącach egzemplarzy, komercyjnie więc przepadł. W outrze utworu Life's a Bitch na kornecie gra ojciec Nasa, jazzman Olu Dara.

Boom bap kręci się dalej
Lata 90. są w hip hopie nadal miarą. Klasyki wychodzą na płytach LP i CD, stare bity cytują Kendrick Lamar i Eminem, a sample z tej dekady znajdziesz też w dzisiejszych hitach popowych. Jeśli chcesz pójść głębiej, puść Outkast, Cypress Hill, De La Soul, Public Enemy, Jay-Z i Big L.
A jeśli interesuje cię, jak się taki bit robi, zasada się nie zmieniła. Potrzebujesz gramofonu, stosu płyt i samplera albo grooveboxa. Do tego mikrofon, słuchawki DJ-skie, a resztą jest cierpliwość. Poprzedni odcinek serii mamy o nu metalu.
Źródło zdjęcia: Wikipedia, Shutterstock, Discogs